Wielu mieszkańców zastanawia się, jak to możliwe, że strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Małogoszczu tak szybko pojawiają się na miejscu zdarzenia. Odpowiedź jest prosta: nie pełnią oni całodobowych dyżurów w strażnicy. Są to ochotnicy, którzy na co dzień pracują, spędzają czas z rodzinami czy robią zakupy. Gdy tylko wyje alarm, porzucają swoje zajęcia i ruszają do remizy.
Jak wygląda proces alarmowania?
Wszystko zaczyna się od zgłoszenia pod numerem alarmowym 112. Informacja trafia do Stanowiska Kierowania Państwowej Straży Pożarnej, gdzie dyżurny ocenia sytuację i decyduje, które jednostki zadysponować. Jeśli potrzebna jest OSP Małogoszcz, druhowie otrzymują powiadomienie jednocześnie trzema kanałami: syreną alarmową, wiadomością SMS oraz przez aplikację e-Remiza.
Dzięki temu w ciągu kilku chwil wszyscy strażacy wiedzą o zdarzeniu. Następnie każdy z nich, niezależnie od tego, gdzie się znajduje, udaje się do strażnicy. Tam następuje szybkie przebranie się w specjalistyczne ubrania, skompletowanie obsady samochodu i wyjazd do akcji.
Dlaczego to trwa?
Warto pamiętać, że załoga nie czeka w gotowości przez całą dobę. Każdy alarm oznacza, że strażacy muszą najpierw dotrzeć do remizy, przygotować się i dopiero wtedy ruszyć na miejsce. To naturalna kolej rzeczy w przypadku jednostek ochotniczych.
Kiedy więc widzisz strażaka, który nagle przerywa zakupy, rodzinne spotkanie czy nocny odpoczynek, by pędzić do remizy – wiedz, że ktoś właśnie potrzebuje pomocy. To esencja słowa „ochotnicza” – na co dzień żyjemy jak wszyscy, ale w chwili zagrożenia odkładamy wszystko i spieszymy tam, gdzie jesteśmy potrzebni.
Do wpisu dołączono grafikę pokazującą przykładowy alarm z aplikacji e-Remiza, która jest jednym z kluczowych narzędzi w nowoczesnym systemie powiadamiania strażaków ochotników.
Źródło: OSP KSRG Małogoszcz
Fot. facebook.com

